Atrakcyjność interpersonalna

Co wpływa na atrakcyjność

Atrakcyjność interpersonalna.

Większości ludzi zależy na tym, by być lubianymi, gdyż taki stan rzeczy niesie ze sobą wiele korzyści, poczynając od wzrostu samooceny, a kończąc na większych szansach na znalezienie satysfakcjonującej pracy. Często też zastanawiamy się, jak to jest, że za niektórymi osobami wprost przepadamy od pierwszego wejrzenia, a niektórych zdecydowanie nie lubimy, zanim zdążą się nawet odezwać. Na pytania dotyczące atrakcyjności interpersonalnej stara się odpowiedzieć psychologia społeczna.

Co decyduje o atrakcyjności.

  1. Efekt częstości kontaktów.

Bywa, że najlepszych przyjaciół poznajemy w szkole i na studiach. Okazuje się, że im częściej widzimy i kontaktujemy się z drugą osobą, tym większe prawdopodobieństwo, że zostanie ona naszym przyjacielem. Zjawisko to zostało nazwane efektem częstości kontaktów, i znalazło potwierdzenie w badaniach. W badaniu Leona Festingera i in. (1950), w którym pytano pary mieszkające w akademiku, w skład którego wchodziło wiele budynków o to, z kim się przyjaźnią, 65% osób wskazało ludzi z bliskiego sąsiedztwa.

Dlaczego lubimy osoby, z którymi częściej się spotykamy? Wydaje się, że znaczenie ma tutaj pojęcie usuwania niepewności. Wszystkie obiekty (nie tylko ludzie) wkraczające w doświadczenie jednostki budzą jej niepewność – musi się ona z nimi oswoić, nauczyć, czego się może po nich spodziewać. Na skutek częstszych kontaktów niepewność staje się coraz mniejsza. Oczywiście, jeżeli jakaś osoba wyda nam się nieatrakcyjna już od samego początku znajomości, konieczność częstego spotykania się z nią nasili awersję (Brockner, Swap, 1976). Można zatem uznać, że częstość kontaktów może raczej wpłynąć na wzrost sympatii, aniżeli ją wywołać.

  1. Atrakcyjność fizyczna i jej wpływ na atrakcyjność interpersonalną.

Wiele osób pytanych wprost, jak duże znaczenie ma dla nich atrakcyjność fizyczna odpowie, że wyżej ceni inne cechy. Niestety w eksperymentach naturalnych (badających rzeczywiste zachowania), studenci college’u w większości poszukiwali osób atrakcyjnych fizycznie. Elaine Hatfield i wsp. (1966) przeprowadziła interesujące badanie potwierdzające tę tezę. Zorganizowano bal dla studentów, którzy zostali w sposób losowy podzieleni w pary. Uprzednio studentów zbadano pod kątem osobowości i inteligencji. Okazało się, że z wielu możliwych cech, które mogłyby wpływać na to, że pary przypadną sobie do gustu takich jak inteligencja, męskość czy kobiecość, dominacja lub uległość itd. zdecydowanie dominowała atrakcyjność fizyczna. Warto zauważyć, że atrakcyjność miała duże znaczenie niezależnie od płci osoby badanej – kobiety zwracały na nią taką samą uwagę jak mężczyźni.

Dodatkowo przy analizie wpływu urody na atrakcyjność interpersonalną należy zwrócić uwagę na funkcjonujący w obiegowej opinii stereotyp, że to, co piękne jest także dobre. Ludzie zwykli uważać, że ładne osoby posiadają także inne pożądane cechy. Z funkcjonowaniem tego stereotypu wiążą się konsekwencje w postaci samospełniającego się proroctwa. Jeżeli zakładamy, że jakaś osoba posiada pewną cechę, zaczynamy tę osobę traktować tak, jakby ta cecha rzeczywiście była jej właściwością. Osoba traktowana w określony sposób zaczyna przejawiać cechę, o którą była podejrzewana. Sposób, w jaki traktujemy ludzi wpływa na ich zachowanie, ale również na to, co o sobie myślą. Za pomocą samospełniającego się proroctwa możemy wydobyć z ludzi to, co w nich najlepsze, ale także to, co w nich najgorsze. Badanym studentom M. Snuder i in. 1977) pokazano fotografię osoby, z którą rozmawiali przez telefon. Pierwszej grupie studentów pokazano osobę bardzo atrakcyjną, a drugiej – wprost przeciwnie. Oczywiście fotografie, które pokazano studentom nie były zdjęciami kobiet, z którymi w rzeczywistości rozmawiali. Okazało się, że studenci, którzy wierzyli, że rozmawiają z osobą atrakcyjną odpowiadali na pytania w sposób łagodny i bardziej akceptowalny społecznie. Zachowanie studentów nie pozostało bez wpływu na osoby, z którymi rozmawiali. Grupa sędziów niezależnych, którym przedstawiono nagranie wyłącznie tej części rozmowy, którą prowadziły dziewczyny, oceniła  jako bardziej atrakcyjne i pomocne te osoby, o których studenci myśleli, że są atrakcyjne fizycznie.

Atrakcyjność fizyczna a interpersonalna
Wpływ atrakcyjności fizycznej na atrakcyjność interpersonalną

Na szczęście dla osób o przeciętnej urodzie nie wszystko jest stracone. Okazuje się bowiem, że piękno może być w pewnym stopniu cechą patrzącego – im bardziej kogoś lubimy, tym bardziej ta osoba wydaje się nam atrakcyjna. Richard Nisbett i Timothy Wilson (1997) wykazali to w swoim eksperymencie, w którym badani oceniali atrakcyjność prelegenta, który dla pierwszej grupy zachowywał się w sposób przystępny i życzliwy, a dla drugiej w zimny i zdystansowany. Nauczyciel zachowujący się w sposób „ciepły” został uznany za atrakcyjnego przez 70% badanych, a kiedy przyjmował bardziej formalną postawę za atrakcyjnego uznało go tylko 40% uczniów.

  1. Wpływ podobieństwa na atrakcyjność.

Ludowe przysłowia głoszą, że „ciągnie swój do swego”. Z drugiej strony podobno „przeciwieństwa się przyciągają”. Jak jest w istocie?

Badania wykazały, że jeżeli cała nasza wiedza o drugiej osobie sprowadza się do znajomości części jej postaw, to będziemy lubili ją tym bardziej, im postawy, jakie przejawia zbliżają się do naszych własnych. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że jeżeli jakaś osoba podziela naszą opinię dostarcza nam społecznego wsparcia. Poza tym na ogół lubimy własne cechy, wobec czego wydaje się nam, że podobny to właściwie to samo, co pozytywny.  Mamy także oczekiwanie, że ludzie, którzy są do nas podobni również będą nas lubili, co otwiera drogę samospełniającemu się proroctwu, o którym pisałam przy okazji atrakcyjności fizycznej. Jeśli zaś ktoś się z nami nie zgadza, jesteśmy skłonni przypisać mu inne, niepożądane cechy. Jeśli np. jestem zwolenniczką kary śmierci, jej przeciwników mogę uznać za osoby słabe i pobłażliwe, natomiast gdybym była przeciwniczką kary śmierci, o jej zwolennikach mogłabym myśleć, że są agresywni i mściwi.

Badania jednoznacznie pokazują, że bardziej lubimy osoby do nas podobne. Zjawisko komplementarności (uzupełniania się przeciwieństw) nie znalazło dużego potwierdzenia w badaniach.

Wydaje się, że mamy także skłonność do nielubienia osób, posiadających cechy, których w sobie nie akceptujemy. Jeżeli jakiejś osoby wprost organicznie nie znosimy, warto się czasem zastanowić, czy to, co w niej najbardziej denerwuje, nie jest cechą, którą sami posiadamy, a której wolelibyśmy nie mieć.

  1. Pochlebstwa i przysługi – czy można przypodobać się innym?

Oczywiście bardziej lubimy osoby, które dostrzegają nasze pozytywne cechy (Aronson, Worchel 1966), ale jednocześnie sądzimy, że osoby, które dostrzegają nasze wady są inteligentniejsze od ludzi, którzy spostrzegają nas w samych superlatywach (Amabile 1983).  Wydaje się ponadto, że choć ludzie lubią być chwaleni, nie lubią, kiedy się nimi manipuluje – są rzadziej skłonni przyjąć pochwałę, jeśli uważają, że ktoś usiłuje za jej pomocą coś zyskać (Jones 1964, 1990). Jeżeli chcemy się komuś przypodobać za pomocą pochlebstw, lepiej żeby były szczere, inaczej mogą spowodować przeciwny skutek. Poza tym Mettee i Aronson (1974) wykazali, że jeżeli pochlebstwo miałoby zadziałać musi spełnić jeszcze jeden warunek: powinno odnosić się do własności osoby, którą chciałaby mieć, ale nie jest pewna czy ją posiada.

Wydaje się, że powinniśmy tym bardziej lubić daną osobę im więcej wyświadcza nam ona przysług, i tym mniej, im bardziej nam ona szkodzi. O ile w przypadku wyrządzania szkód zdrowy rozsądek spotyka się z wynikami badań, o tyle kwestia przysług nie jest już tak bardzo jednoznaczna. Bywa bowiem, że zgodnie z regułą wzajemności, która obliguje nas do odpłacania za ofiarowane nam dobra, przysługa może być przez nas odbierana jako nadmierne zobowiązanie. Co więcej – podobnie jak w sytuacji pochlebstw, jeśli podejrzewamy, że sprawca przysługi spodziewa się po nas określonego działania, będzie przez nas spostrzegany jako lizus i/lub manipulant, i mniej będziemy skłonni go lubić.

Lubimy ludzi odznaczających się pewnymi zaletami, jednak wady wydają się równie ważne, są w pewnym sensie lustrzanym odbiciem zalet. Dostrzeżenie u jakiejś osoby wady ma bardziej nieodwracalne skutki niż spostrzeżenie zalety, ponieważ jeśli zauważymy jakąś ważną dla nas wadę wycofujemy się z kontaktów, uniemożliwiając sobie spostrzeżenie zalet, jakie ta osoba niewątpliwie posiada. Co więcej – czasem ciężko stwierdzić, czy jakaś cecha jest jednoznacznie wadą czy zaletą. Taka klasyfikacja cech zależy w dużej mierze od kontekstu, a także od celów, jakie kształtują naszą relację z drugą osobą.  Drobiazgowość u naszego księgowego możemy uznać za cechę pożądaną, jeśli zaś nasz partner lub partnerka są nadmiernie drobiazgowi mogą stracić dla nas część uroku.

 

Wyniki badań z zakresu psychologii społecznej z pewnością nie wyczerpują tematu atrakcyjności interpersonalnej, wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Co jakiś czas w Internecie pojawiają się wskazówki opatrzone chwytliwymi tytułami jak np. „10 psychologicznych tricków, dzięki którym ludzie będą cię lubić” itp. wydaje się jednak, że to szczerość i otwartość w dużej mierze decydują o wyniku interakcji z drugim człowiekiem. Z badań jednoznacznie wynika, że ludzie nie lubią być manipulowani, wobec tego warto postawić na autentyczność w kontaktach z ludźmi. Jeżeli na przeszkodzie staje lęk, można skorzystać z pomocy psychoterapeuty. Psychoterapia pomoże zmierzyć się z nieśmiałością – odnaleźć i zrozumieć jej przyczyny, a na kolejnym etapie pokonać ją.

Bibliografia:

  1. Wojciszke Człowiek wśród ludzi. Zarys psychologii społecznej. Warszawa 2006, Wydawnictwo Naukowe „Scholar”;
  2. Aronson, T. Wilson, R. Akert Psychologia społeczna. Serce i umysł. Poznań 1997, Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Dodaj komentarz

*