Narcyzm wg Wymingtona

Narcyzm – nowa teoria Symington’a

Parę lat temu środowisko psychoanalityczne poruszyła książka Neville’a Symington’a pt. “Narcyzm nowa teoria”. Pozycja ta jest rzeczywiście porywająca i rzuca nowe światło na rozumienie narcyzmu, jest przy tym napisana stosunkowo prostym językiem (jak na publikację psychoanalityczną) i obfituje w obrazowe przykłady, dzięki czemu można łatwo zrozumieć, co autor miał na myśli. Zachęcam do czerpania u źródła, a w międzyczasie postaram się pokrótce opisać, co nowego wniósł Symington do rozumienia narcyzmu.

Charakterystyka narcyzmu wg. Symington’a

“Będzie żył tak długo, jak siebie nie ujrzy” – taką przepowiednię usłyszała Lejriope, matka Narcyza od wieszcza Tejrezjasza, a słowa te wymownie pasują do osoby o skłonnościach narcystycznych. Narcyzm utrzymuje się bowiem dotąd, aż osoba która się z nim zmaga spostrzeże go. Dostrzeżenie własnego narcyzmu prawie zawsze wiąże się z dużą zmianą. Symington zauważa, że ludzie często mówią “To był cios dla mojego narcyzmu” – jego zdaniem to tylko puste słowa. Prawdziwa konfrontacja z własnym narcyzmem powoduje głębokie cierpienie. Dlaczego? Bo narcyzm przez swoją tendencję do odwracania człowieka od relacji wyrządza ogromne szkody ludziom, organizacjom, strukturom społecznym, a także (a może przede wszystkim) osobom, które dotyka bezpośrednio. Jednocześnie wszyscy jesteśmy ofiarami własnego narcyzmu, z którym trzeba się zmierzyć, jeśli dobro naszego rozwoju leży nam na sercu. Symington przypomina, że to nie przykre uczucia i skłonności są przyczyną patologii, ale próba wypierania ich i zaprzeczanie. Uświadomienie sobie tego, przed czym uciekamy inicjuje proces integracji osobowości i godzenia się ze sobą. Narcyzm zdaniem Symingtona rozpoczyna się w bardzo wczesnym dzieciństwie, kiedy niemowlę dokonuje wyboru pomiędzy opcją narcystyczną, a “dawcą życia”. Dawca życia oznacza w uproszczeniu siłę człowieka, jego popęd do twórczego rozwoju i tworzenia relacji. Jest wewnętrznym obiektem reprezentującym dążenie do czegoś więcej niż zwykłe “przetrwanie”. W dalszym życiu nieustannie stajemy przed wyborem czy tkwić dalej w narcystycznej skorupie, czy zaryzykować i podjąć trud tworzenia relacji. Dla zilustrowania podam za Symingtonem przykład: chłopiec prosi ojca by pobawił się z nim, jednak ojcec odpowiada, że teraz jest zajęty i pobawi się z nim za chwilę. Chłopiec ma przynajmniej dwie możliwości: może cierpliwie poczekać, mimo, że jest mu przykro. Wybrałby wówczas “dawcę życia” – musi w tym celu poradzić sobie z uczuciem przykrości, być ponad poczucie, że nie jest dla ojca najważniejszy, ale dzięki temu będzie mógł wejść w relację z ojcem i wspólnie się pobawić. Może także uznać, że ojcec celowo rani go, że nie pozwoli się tak traktować i już nigdy nie pobawi się z nim, nie da mu tej satysfakcji – niech ojciec poczuje jak to jest, być odrzuconym. Ten wybór chłopca zbliżyłby go do opcji narcystycznej, w której przypisuje się złe intencje innym ludziom, dąży do zemsty i nie uznaje, że inni ludzie są ODRĘBNI i nie podzielają wszystkich pragnień, dążeń, potrzeb i wyobrażeń jednostki. Tym bowiem charakteryzuje się narcyzm: to skrajna nietolerancja Innego, zakładanie, że inni ludzie powinni przeżywać rzeczywistość i zachowywać się tak, jakby tego oczekiwał podmiot. Osoby o skłonnościach narcystycznych uważają, że wiedza im dostępna to prawda ogólna. Taki człowiek może na przykład wyprzedzać na zakręcie, w przekonaniu, że to, czego nie widzi nie istnieje, i nie ma możliwości by zza zakrętu ktoś wyjechał. Możliwe tragiczne następstwa takiego założenia łatwo przewidzieć. Osoba narcystyczna stawiając samą siebie w centrum własnego świata musi mierzyć się z wieloma konsekwencjami. Po pierwsze – na głębokim poziomie towarzyszy jej poczucie winy z powodu manipulowania ludźmi, czuje się zwyczajnie zła. W celu zachowania spójności wewnętrznej wymaga od otoczenia wsparcia, zapewnień o własnej wspaniałości, “głaskania” jak pisze Symington. Potrzeba otrzymania pochwał u tych ludzi jest tak nagląca, że nie są w stanie pracować by na nie zasłużyć. Bywa, że osoby te uciekają w świat estetycznych doznań i wrażeń lub narkotyków i przypadkowych kontaktów seksualnych, żeby uniknąć jakiejkolwiek przykrości.

Narcyzm ukryty

Narcyzm nie zawsze jest oczywisty, przybiera różne formy, lecz u podstawy zawsze leży odrzucenie “dawcy życia”. W jaki sposób narcyzm potrafi się ukryć? Po raz kolejny posłużę się przykładem Symingtona: wyobraźmy sobie mężczyznę, który dowiedziawszy się, że zdradziła go żona postanowił sam ją zdradzić. Ten rodzaj zachowania początkowo wydaje się sensowny – w końcu można powiedzieć, że żonie się należało. Na głębszym poziomie jest to jednak zachowanie niekonstruktywne, u źródła którego leży narcystyczne zranienie. Moglibyśmy zastanowić się, cóż innego mógłby uczynić mąż. Zamiast mściwego zachowania pogłębiającego kryzys mógłby spróbować dociec, dlaczego żona go zdradziła.To proste pytanie mogłoby otworzyć okazję do dialogu, ale wymagałoby od męża wysiłku samopoznania. Musiałby odważyć się zadać to pytanie i zmierzyć z tym, czego się dowie, co żona dostrzegła w jego wnętrzu. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że po burzliwej rozmowie nt. przyczyn zdrady żony małżonkowie odbudowaliby relację. Ryzyko jest zatem ogromne, ale zarazem dialog to jedyna szansa. Dalej Symington pisze: Gdyby wspomniane małżeństwo wybrało się na konsultację dla par, a terapeuta zapytałby mężczyznę: “Czy myślał Pan o porozmawianiu z żoną?”, ten odparłby: “Nie, to nie ma sensu. Wiem co mi powie”. I rzeczywiście, istnieje możliwość, że mąż przyjmie taką postawę w rozmowie – wypowiadając określone słowa w taki a nie inny sposób – że żona zareaguje zgodnie z jego przewidywaniami. “Widzi pan? Mówiłem, że to beznadziejne”. Jednostka narcystyczna zawsze wycofuje się z konfrontacji. Konfrontacja wywołuje ból i niesie ryzyko zmiany. Jak widać czasem zachowujemy się w taki sposób, że nie dajemy otoczeniu wyboru i zmuszamy ludzi do potwierdzania naszych przekonań. Nikt nie jest wolny od skłonności narcystycznych, jednak jeśli zaburzają one funkcjonowanie i odbierają możliwość kreowania twórczego życia warto skorzystać z pomocy. Psychoterapia radzi sobie z narcyzmem coraz lepiej, wychodząc naprzeciw swego rodzaju “zagrożeniu epidemiologicznemu”, narcyzm, jak się zdaje, zbiera coraz większe żniwo. Książka Symingtona jest dla mnie niezwykle inspirująca, zarówno w pracy z Pacjentami jak i w pracy nad sobą. Symington potrafi skłonić do refleksji i kwestionowania wyobrażeń, które uznawało się za prawdę objawioną. Warto poświęcić mu chwilę. Być może zainteresuje Cię również artykuł o rodzajach narcyzmu? Wejdź i sprawdź!

Jeśli po przeczytaniu artykułu nadal masz jakieś pytania – zadaj je w komentarzu. Z przyjemnością podzielę się wiedzą i opinią.

Odpowiadamy zwykle we wtorki i piątki.

Jeśli wolisz, żeby Twoje pytanie zostało między nami skontaktuj się ze mną przez naszą stronę na Facebooku.

Bibliografia: Symington N. Narcyzm. Nowa teoria. Gdańsk 2013, Wydawnictwo IMAGO

Dodaj komentarz

*