Przepraszanie, samowspółczucie

Parę słów o przepraszaniu, wybaczaniu i śmierci.

Przepraszanie i wybaczanie to wbrew pozorom bardzo skomplikowane kwestie – niby każdy wie, o co chodzi w przepraszaniu i wybaczaniu, jednak mało kto korzysta z tej wiedzy w praktyce. A szkoda.

Kłopot z przyznaniem się do błędu czy szkody, jaką się komuś wyrządziło jest, jak się zdaje dość uniwersalny. Wymaga sporej odwagi – aby to zrobić trzeba stanąć twarzą w twarz z prawdą o sobie. Jestem tylko człowiekiem, dalekim od doskonałości, wielu rzeczy nie umiem i nigdy się ich nie nauczę, mój osąd bywa błędny i powoduje szkody. Pozbywanie się złudzeń o własnej wszechmocy zwyczajnie boli, jest trochę jak umieranie. Dlaczego więc to robić?  

Po co przepraszać?

Przepraszanie pomaga naprawić relację i głównie do tego jest używane. Jeśli zależy Ci na jakiejś osobie, a zdarzyło Ci się wyrządzić jej szkodę, odbudowanie wzajemnego zaufania wymaga wyjaśnienia trudnych spraw.

Przepraszanie ma także dużo głębsze, egzystencjalne znaczenie.

Aby przeprosić kogoś trzeba umieć wybaczyć samemu sobie. Łatwiej jest przyznać się do błędu, jeśli dajemy sobie do niego prawo. Bardzo trudno się żyje starając się nieustannie sprostać swoim nienasyconym ambicjom. Osoby, które wymagają od siebie nieomylności, perfekcji i wszechmocy narażone są nie nieustanne rozczarowania i wysiłek przekraczający możliwości (zobacz też artykuł o narcyzmie). Przyznawanie się do błędu, przepraszanie i naprawianie pomyłek może być interesującym treningiem samowspółczucia.

Samowspółczucie i wybaczanie

William Breitbart bardzo pięknie pisał o wybaczaniu i godności. Postanowiłam przetłumaczyć jego słowa, bo nie sądzę abym mogła wyrazić jego zdanie pełniej. William Breitbart jest psychiatrą egzystencjalnym zajmującym się problematyką chorych onkologicznie i terminalnie. Wiązał wybaczanie z bezwarunkową akceptacją i miłością. Jeśli wybaczając oczekujemy od kogoś, że się zmieni to nie jest to prawdziwe wybaczenie. Wybaczanie wymaga rozróżnienia Co i Komu wybaczamy, a w odniesieniu do samego siebie wyraża samowspółczucie.  

„Wiara w to, że jesteśmy godni miłości bezwarunkowej jest podstawą samowybaczania. Wielu z nas doświadczyło bezwarunkowej miłości kochając drugą osobę: dziecko, rodzica, dziadków, rodzeństwo, małżonka, partnera. (…) Kocham mojego syna Samuela miłością bezwarunkową. Moja miłość do niego nawet wzrosła, kiedy zdiagnozowano u niego cukrzycę typu 1 w wieku 12 lat. Kochałbym go gdyby był mały, wysoki, gruby, chudy, błyskotliwy, gdyby miał uszkodzony mózg, gdyby był atletą lub gdyby jeździł na wózku.(…) Mógłbym mu wybaczyć wszystko. Mógłbym mu wybaczyć nawet niewybaczalne. I mógłbym dokonać tego niemożliwego czynu, ponieważ kocham jego istotę, bezwarunkowo.

Niewybaczalne, w ujęciu winy egzystencjalnej są nasze ludzkie słabości i to, że jesteśmy śmiertelni. To jest naprawdę niewybaczalne i niemożliwe do zmiany. Dlatego prawdziwe wybaczenie samemu sobie polega na tym by uwierzyć, że jesteśmy godni bezwarunkowej miłości. Ale kto miałby nam wybaczyć? Właściwie to nigdy nie jesteśmy sami. Jesteśmy w nieustannej, trwającej całe życie relacji z naszym „obserwującym ja”. To osoba, do której się zwracamy gdy mówimy „Nienawidzę się!”.(…) W związku z tym, egzystencjalne pytanie  związane z miłością i istnieniem to „czy kochamy siebie bezwarunkowo”? Czy kochamy się za to Kim czy może Czym jesteśmy?

Jeśli moje ja obserwujące kocha to Kim jestem, a nie jedynie Czym jestem to za 20 lat, kiedy będę chorym terminalnie pacjentem Sloan Kettering, leżącym w szpitalnym łóżku, łysym od chemioterapii, wyniszczonym, wychudłym, niezdolnym do trzymania moczu i kału, oczekując aby pielęgniarka zmieniła mi pieluchę, by mnie podniosła z łóżka na krzesło żeby mnie nakarmić, moje obserwujące ja dostrzeże moją istotę. I będzie kochać moją niezmienną istotę, niezależnie od tego co zostało utracone, co się zmieniło; i przebaczenie samemu sobie będzie możliwe, ocali mój spokój ducha, zachowa godność i sens mojego życia, podczas gdy będę brał ostatni oddech wiedząc, że mógłbym zrobić więcej, gdybym tylko miał więcej czasu i siły”.    

Bibliografia:

Breitbart, W. (2018). Forgiveness. Palliative and Supportive Care, 16(03), 244–245. doi:10.1017/s1478951518000408 

Dodaj komentarz

*