Jak bawić się z dzieckiem

Jak bawić się z dzieckiem


WIelu rodziców świadomych swojej roli stara się spędzać z dziećmi czas i dostarczać im różnych wrażeń. Można z dzieckiem iść na plażę, na plac zabaw, na rower, bawić się w berka, łaskotać z wyczuciem, malować czy lepić z plasteliny itd. Na pytanie jak bawić się z dzieckiem można znaleźć w Internecie liczne odpowiedzi w tym inspirujące pomysły na zabawy sensoryczne lub kreatywne.

Być może jestem w błędzie, albo mierzę innych swoją miarą, ale wydaje mi się, że chęć poszukiwania gotowych scenariuszów zabaw wynika z ogromnej trudności niektórych dorosłych do wejścia z dzieckiem w swobodną zabawę. Nawet jeżeli Ty nie należysz do takich dorosłych zaglądnij do dalszej części artykułu, może pozwoli Ci to lepiej zrozumieć drugiego rodzica i udzielić skutecznej pomocy w wejściu w świat dziecka. 

Jak bawić się z dzieckiem

Dlaczego tak trudno się bawić i co z tym zrobić

Dlaczego trudno się bawić z dzieckiem? Wyobraźmy sobie kilka scenariuszy. 

  • Dziecko zawzięcie gasi pożary swoim wozem strażackim, a mama niby uczestniczy, ale w gruncie rzeczy zastanawia się nad jutrzejszą prezentacją w firmie.
  • Dziecko bawi się domkiem dla lalek, ale wszystko przy tym rozrzuca, a tata pieczołowicie odkładasz mebelki na należne im miejsce, frustrując się coraz bardziej rosnącym bałaganem. 
  • Dziecko po raz pięćdziesiąty tego samego dnia chce odgrywać ten sam scenariusz, a rodzic mechanicznie uczestniczy w tym procesie ziewając i przyglądając się swoim paznokciom. 
  • Dziecko angażuje rodzica i zaczepia w zabawie, a rodzic mruczy “mhm, bardzo ładnie” nie odrywając nawet wzroku od telefonu. 
  • Dziecko podczas zabawy żartuje z kupy i pupy, a rodzic nie kryjąc zniesmaczenia mówi: “Doprawdy nie ma innych tematów na świecie?”
  • Rodzic odchodzi przed zakończeniem zabawy, bez słowa wyjaśnienia, bo przypomina sobie że trzeba zrobić obiad. 

Znasz to ze swoich zabaw, prawda? Ja znam, a bawię się profesjonalnie. Zaangażowanie się całym/całą sobą w zabawę z dzieckiem jest bardzo trudne z kilku powodów. 

0. Nie mam na to siły

Czasem (zazwyczaj?) rodzice są po prostu przemęczeni i bawienie się kolejny raz w to samo przekracza ich możliwości.

Jak sobie z tym radzić?

  • Nie da się ciągle nalewać z pustego. Zadbaj o siebie.
  • Nie musisz się bawić za każdym razem, kiedy dziecko Cię o to prosi. Możesz ustalić z dzieckiem specjalny czas w tygodniu tylko dla niego np. 15 minut dziennie zawsze o 16:00, albo 1 godzina w środę, na pewno znajdziesz dogodny termin.

1. Wspomnienia o byciu dzieckiem są zbyt trudne

Jeżeli Twoje dzieciństwo nie było zbyt udane, albo pamiętasz je takim, zabawa swobodna może uruchamiać niepokój lub złość. Żeby się bawić trzeba się skontaktować z dzieckiem w sobie, jeśli dziecko jest rozczarowane, opuszczone i wygłodniałe, spotkanie z nim może się okazać uciążliwe. Tego spotkania można się obawiać, ale jest to zarazem okazja  do tego, żeby wypuścić swoją dziecięcą część z zakurzonej szafy i zintegrować z dorosłą osobowością. Korzyści to łatwiejszy dostęp do energii wewnętrznej, ciekawości i entuzjazmu, autentyczność i swoboda. Koszty to ponowne opatrywanie zaniedbanych ran, kontakt z cierpieniem i różnymi potrzebami, które być może nigdy nie zostaną w pełni zaspokojone.

Jeśli podczas zabawy czujesz się głupio, niepoważnie, czujesz się zagubiony/a lub skrępowana/y możliwe, że z Twoim wewnętrznym dzieckiem jest Ci niewygodnie. Czasem w zabawie z dzieckiem staramy się kompensować swoje dzieciństwo. Stereotyp, który pokazuje to w sposób przejaskrawiony zna każdy z nas: ojciec sam składa kolejkę elektryczną i tory, po czym bawi się zapamiętale gdy jego dziecko przygląda się z dystansu bo “nie umie”, “zepsuje”, “musi poczekać aż tatuś skończy”. Niezaspokojone potrzeby mogą ujawnić się w zabawie z dzieckiem w zaborczy sposób, co czasem prowadzi do kłótni, a innym razem do wycofania się dziecka.   

Jak sobie z tym radzić: 

  • Psychoterapia pomaga spotkać się z różnymi zapomnianymi uczuciami.
  • We własnym zakresie można też czytać książki. Dla kobiet nadaje się do tego na przykład “Czuła przewodniczka” Natalii De Barbaro, “Biegnąca z Wilkami” Clarissy Pinkola Estés czy “Ciężarna dziewica” Marion Woodman. Dwie ostatnie pozycje są dość trudne. 
  • Mężczyźni skorzystają z książki “Żelazny Jan”.
  • Książka odpowiednia dla kobiet i mężczyzn to “Powrót do swego wewnętrznego domu” Johna Bradshawa. 

2. Zabawa (zdaniem dorosłych) nie ma sensu

Rzeczywistość bezwzględnie okalecza dorosłych z umiejętności cieszenia się chwilą, każdy z nas choruje na to w mniejszym lub większym stopniu. Dlatego wydaje nam się, że to co jest cenne ma jakąś konkretną wartość użytkową, albo cenę wyrażoną w poważnej, dorosłej walucie. Z jeżdżenia autami po dywanie nic przecież nie wynika. Zabawa rzeczywiście do niczego nie prowadzi, i właśnie dzięki temu ma wartość sama w sobie. Żeby to lepiej wyjaśnić posłużę się cytatem:

“To godne ubolewania, że wielu autorów określa zabawę jako pracę dzieci. Wydaje się, że jest to próba uprawomocnienia zabawy, co zawiera w sobie sugestię, że może być ona ważna tylko wtedy, jeśli w jakiś sposób pasuje do tego, co dorośli uznają za ważne w swoim świecie. Tak jak dzieciństwo ma wartość samą w sobie i nie jest jedynie przygotowaniem do dorosłości, tak i zabawa ma wartość sama w sobie i jej znaczenie nie zależy od tego, co może nastąpić po niej. W odróżnieniu od pracy, która jest skupiona na celu i ukierunkowana na wykonanie lub spełnienie jakiegoś zadania przez dopasowanie się do wymagań najbliższego otoczenia, zabawa jest ze swej strony kompletna, nie zależy od zewnętrznej nagrody i dostosowuje świat do pojęć dziecka, tak jak ma to miejsce wtedy, gdy dziecko używa łyżeczki jako samochodu”. 

Landreth G.L. “Terapia zabawą” Kraków 2016, Wydawnictwo UJ

Jednocześnie pamiętajmy o tym, że dzieci komunikują się za pomocą zabawy. Słowa są dla nich dość długo zbyt abstrakcyjne, za to odgrywanie w działaniu jest dostępne na zawołanie. Dzieci w zabawie ujawniają swój świat wewnętrzny – wejście w ten świat jest PRZYWILEJEM dorosłego. Przyglądanie się zabawie z zaciekawieniem (co ono teraz przeżywa? z czym sobie radzi? co stara się mi przekazać?) może być fascynującą przygodą. 

Jak sobie z tym radzić?

  • Pamiętaj, że zabawa to sposób Twojego dziecka na radzenie sobie z wyzwaniami i okazja do pokazania Ci jego świata. 
  • Pamiętaj, że dziecko komunikuje się za pomocą zabawy.
  • Ćwicz mindfulness/medytację: bycie obecnym podczas zabawy (i w każdym innym momencie) można wytrenować.
  • Pomocna może okazać się książka “Uważność i spokój żabki”
  • Jeżeli mimo zastosowanych rozwiązań nadal trudno się skupić wróć do pkt. 1. wspomnienia o byciu dzieckiem są zbyt trudne

3. Trudno zachować proporcje między zabawą a wychowywaniem

Podczas zabawy dzieci chcą decydować, co będzie dalej, wymyślają kwestie za rodziców i generalnie “się rządzą”. Niektórzy rodzice martwią się wtedy, że dziecko nie poradzi sobie w grupie rówieśniczej, bo nie będzie się umiało dostosować. Ten sposób myślenia wydaje się logiczny, wiele osób go podziela. Zastanówmy się jednak nad tym, ile w rzeczywistości dziecko ma okazji do tego aby decydować? W najlepszym wypadku jego wybór jest ograniczony. Z punktu widzenia wychowawczego to dobrze – dzieci nie mogą  decydować o wszystkim, bo brakuje im wiedzy i doświadczenia. Nie można codziennie jeść żelek na śniadanie, ani biegać na golasa po placu zabaw. Można za to wybrać czy chce się niebieskie czy zielone spodnie, albo zdecydować jakie płatki zjeść na śniadanie. Dzieci w świecie dorosłych czują się ograniczone – są mniejsze (schody stanowią wyzwanie, wszystkie wieszaki są poza zasięgiem, a dorośli patrzą na nie z góry) i mają inne możliwości poznawcze (Czemu pierwsze piętro jest tak naprawdę drugie, a pierwsze nazywa się parter???). Jeśli w zabawie mogą robić to, na co pozwala wyobraźnia, warto im na to pozwolić. Czasem zabawa dzieci wydaje się niestosowna, wtedy warto pamiętać, że to tylko zabawa. Dzieci mogą się bawić w robienie kupy, poród, mogą entuzjastycznie machać rękami i podskakiwać, wydając przy tym dźwięki, o które raczej podejrzewalibyśmy jakieś egzotyczne zwierzątka. Spontaniczna ekspresja ma jednak swoją wartość, a przecież (zazwyczaj) nikogo nie krzywdzi. 

Co z tym zrobić? 

Pamiętaj w jakich sytuacjach bierzemy się za wychowywanie. Rodzic wkracza ze swoim rodzicielskim autorytetem w takich sytuacjach:

  • gdy zabawa jest niebezpieczna dla któregokolwiek z uczestników (także dla kota),
  • kiedy podczas zabawy może się coś zniszczyć,
  • gdy przekraczane są granice ustalone przez domowników (np. starszy brat się uczy i potrzebuje względnej ciszy). 

Bądź uważny/a, bo odróżnienie sytuacji w których trzeba wychowywać od tych, kiedy można się pobawić nie jest proste. Jeśli podczas zabawy większość z wypowiadanych przez Ciebie zdań dotyczy ograniczeń i pouczeń, po prostu ugryź się w język przy co drugiej uwadze i zobacz czy doprowadzi to do katastrofy. Jeśli katastrofy uda się uniknąć stopniowo gryź się w język coraz częściej – zobaczysz, z czasem będzie łatwiej, w miarę jak lęk przed domniemaną tragedią, która się NIE WYDARZA będzie słabł.

Czasem pomysły dziecka mogą być realizowane, ale w innych okolicznościach. Dziecko nie może przelewać wody z kubka do kubka na nowym parkiecie, ale już w wannie jak najbardziej. Skorzystaj z kreatywności swojej i dziecka, razem na pewno wymyślicie akceptowalny sposób realizacji jego pragnień. 

Jestem pewna, że moje pomysły nie wyczerpują trudności, jakie dorosły może mieć z wchodzeniem w spontaniczną zabawę. Zapewne masz też swoje sposoby na to, jak je przezwyciężyć. Zarówno trudnościami jak i sposobami na nie możesz się podzielić w komentarzu, na który odpowiem w wolnej chwili. Tymczasem … Do zabawy!

Jeśli po przeczytaniu artykułu nadal masz jakieś pytania – zadaj je w komentarzu. Odpowiem najlepiej jak umiem.

Odpowiadamy zwykle we wtorki i piątki.

Jeśli wolisz, żeby Twoje pytanie zostało między nami skontaktuj się ze mną przez naszą stronę na Facebooku. Pozdrawiam Cię serdecznie. 

Dodaj komentarz

*